Wyświetlono wypowiedzi znalezione dla słów: Torby z materiału





Temat: Szyjecie sobie ciuchy?
Moim pierwszym zakupem we Wloszech byla maszyna do szycia. Nie wyobrazalam
sobie, ze moglabym jej w domu nie miec. Lubie szyc, choc robie to rzadziej niz
bym chciala. Czasem kilka rzeczy jedna po drugiej / szczegolnie latem /, a
potem dlugo nic. Jesli ktos ma mozliwosci finansowe i szyje sporo, polecam
szwedzkie maszyny Husquarna / moja po 10 latach jest jak nowa /. Posluguje sie
wykrojami z Burdy, ale niektore rzeczy szyje wg wlasnych pomyslow / stosujac
np. wykroj rekawa czy dekoltu wyprobowanego wczesniej /. Najlepiej jest zaczac
od rzeczy superprostych / np. letnia sukienka na ramiaczkach, uszyta wg tego
samego wykroju koszulka nocna, japonskie kimono to rzeczy naprawde proste i
szybkie wykonaniu /. W ogole dobrze zaczynac od ubran letnich; tkaniny sa
tansze, wiec ryzyko nizsze. Z zimowych mozna zaczac od spodnic, gdyz sa
stosunkowo proste w wykonaniu. Duzo czasu zajmuje przekalkowanie wykrojow i
skrojenie materialow, wiec jesli wyszlo cos bardzo dobrze, mozna zachowac
wykroj i nastepnym razem wykorzystac go zmieniajac jakis detal / np. pominac
kolnierzyk, skrocic i odpowiednio dopasowac rekaw /. Nie wiem, jak w Polsce,
ale we Wloszech materialy sa dosc drogie / dodatki zreszta tez, szczegolnie
ladne guziki / i szycie z nich nie bardzo sie oplaca . Istnieja natomiast
sklepy, w ktorych mozna kupic tzw. resztki na wage; niestety w moim regionie
ich nie ma. Czesto zagladam jednak na bazar, gdzie rowniez sprzedawane sa
resztki / na ogol 1,5 m podwojnej szerokosci /. Kosztuja niewiele, a po sezonie
mozna je kupic jeszcze taniej. Doszlam do takiej wprawy, ze wystarczy mi jedno
spojrzenie i wyciagam cos ciekawego. Ostatnio kupilam tkaniny o superciekawych
wzorach / np. stare francuskie pocztowki z narciarzami, grecka architektura,
butelki francuskich perfum, indianskie wigwamy /. Wprost wymarzone na proste
bluzki-koszule typu Hawaje. Juz je widze. Nie nalezy jednak ograniczac sie
tylko do ubran. Mozna szyc takze letnie torby, drobiazgi do kuchni, nawet nowe
pokrycie na fotel / mam kolezanke, ktora odnowila sobie wozek dla dziecka,
poslugujac sie zreszta resztkami firmowych tkanin /. Im wiecej sie szyje, tym
lepiej to wychodzi i tym wieksza ochota na nowe rzeczy. Warto rowniez dac nowe
zycie rzeczom, ktorych juz nie nosimy. Nie znaczy to, ze sa stare. Czasem po
prostu jakis detal nas denerwuje, a niewielkie zmiany sprawia, ze znowu nam sie
spodoba. Jesli ktos ma troche czasu, warto cos uszyc. Chocby po to, aby odkryc
w sobie zdolnosci kreacyjne.





Temat: Pytanie do Was
pare szczegolow-moich wlasnych spostrzezen
Piszecie na priv-ciesze sie i boje ze nie zdolam odpowiedziec ale napisze tutaj
pare rzeczy, ktore kazdy sie dowie.
W kazdej z firm tego typu trzeba zainwestowac na poczatek.
Amway to 140 zl -dostaje sie za to kupe materialow , na ktorych podstawie wiele
mozna sie nauczyc.Szczegoly na temat kazdego produktu sa do bolu "szczegolowe"

Co roku nalezy umowe z Amway odnowic -99 zl.
Na pocztek masz upust juz 30 procent ale trzeba sie liczyc z tym , ze sprzedaz
na allegro np to sprzedaz po kosztach.Mozna to potraktowac jako reklame swej
osoby albo probe zebrania dodatkowych profitow od Amway.
ALe trzeba tez wiedziec, ze:
Amway ma doskonale produkty -antyalergiczne srodki piorace, kosmetyki kolorowe
rowne DIOR czy CHANEL itp.Teraz w modzie jest luksus i trzeba wiedziec do kogo
uderzyc.
Avon to marny upust na poczatku ale tez praktycznie zerowy wklad we
wpisowe.Jednak gdy w dwa lub trzy miesiace nie zrobisz nic wyrzucaja cie z
klubu.
Oriflame ma atrakcyjniejszy upust poczatkowy.
I nalezy inwestowac w katalogi.To poprostu podstawa.I w szkolenia (w amway sa
darmowe-w kazdym razie ja mialam darmowe , sa i platne.W Avon bylam na
ciekawych szkoleniach ale platnych)
Mnie osobiście zajeża gdy widze konsultantke wyrywajaca klientce katalog zeby
zaniesc nastepnej.
Nastepna rzecz to probki.Katalog i probka w torbie z zamowieniem to podstawa
zeby zamowila drugi raz.Niekoniecznie na juz.
To tak na poczatek, w kwestii formalnej.
Firma , w ktorej dzialam teraz propaguje medycyne naturalna.Weszlam tam , bo
lubie ten temat i od lat stosuje homeopatie.U nas antybiotykiem zwalczalismy
tylko pasozyty.Od osmiu lat wychowuje dzieci i naprawde moze kilka razy dostaam
antybiotyk dla nich.
Ta firma ma duzy plus bo wpisowe jest niskie i na cale zycie bez
odnawiania.Dosc obiecujacy plan zarabiania ale bardzo trudny, drogi
produkt.Choc jesli trafi sie w odpowiednie kregi mozna sobie poradzic.
No i jeszcze prowadze swoj wlasny marketing.
Czesto chodze na wyprzedaze i moje kolezanki za granica tez, to tak jak zakup w
hurtowniach.Te zdobyte tam rzeczy sprzedaje z marżą.

od razu wyjasniam-na sklepiku sprzedaje czasem po swoich dzieciach, nie uwazam
aby to bylo odpowiednie miejsce na robienie interesow chyba ze takie jak vikiko
robi np ale ja mowie o uczciwych interesach

Ania
Mama Starszego Brata (1997) i Mlodszej Siostry (2003)
Moj email: golisek@epf.pl (gazetowych nie odbieram!)





Temat: Sprzedam nowy zestaw QUINNY BUZZ 3 2009 czrwony
Sprzedam nowy zestaw QUINNY BUZZ 3 2009 czrwony
WITAM
MAM DO SPRZEDANIA NOWY WÓZEK QUINNY BUZZ 3 2009 STRAWBERRY (CZERWONY)W
ZESTAWIE ZE ŚPIWORKIEM W KOLORZE WÓZKA.

WÓZEK JEST W ORYGINALNYM KARTONIE, KTÓRY BYŁ OTWIERANY TYLKO RAZ W MOMENCIE
ODBIORU OD KURIERA. WÓZEK POSIADA 24 MIESIĘCZNA GWARANCJE.
WÓZEK MOGĘ SPRZEDAĆ BEZ ŚPIWORKA W CENIE 1500 ZL, CENA ZE ŚPIWORKIEM TO 1599
ZL. CENY SĄ DO NIEWIELKIEJ NEGOCJACJI.
SAM WÓZEK NA ALLEGRO KOSZTUJE 1699 ZL A ŚPIWOREK 299 ZL ŁĄCZNIE WYCHODZI 1998
ZŁ. A UMNIE WÓZEK TYLKO 1599 ZŁ MOGĘ
WÓZEK MOGĘ WYSŁAĆ ZA POBRANIEM PO OPŁACENIU KOSZTÓW PRZESYŁKI, KTÓRE ZOSTANĄ
ZWRÓCONE W MOMENCIE WPŁYNIĘCIA PIENIĘDZY NA KONTO. KOSZT PRZESYŁKI TO 50 ZŁ.
OFERTA WAŻNA JEST TYLKO DO DNIA 21 WRZEŚNIA ZE WZGLĘDU NA TO ZE 23 WRZEŚNIA
WYJEŻDŻAM ZA GRANICE.WÓZEK SPRZEDAJE W TEJ CENIE Z POWODU LIKWIDACJI SKLEPU
INTERNETOWEGO, TAKŻE KUPICIE PAŃSTWO WÓZEK Z 1 REKI. WÓZEK NIE BYŁ UŻYWANY ANI
SKŁADANY, JEST OPAKOWANY W ORYGINALNE STYROPIANY ORAZ FOLIE.
W SKŁAD ZESTAWU WCHODZĄ:
stelaż,
siedzisko małe do 18 m-cy,
siedzisko duże powyżej 18 m-cy.
budka.
pompka,
torba na akcesoria,
osłona p.deszczowa,
adapter do gondoli i fotelika samochodowego.
+ ŚPIWOREK

Zmiany w nowym modelu 2009:

• przednie koła obracają się płynnie dzięki łożyskom
• łatwy montaż, tylne koła z łożyskami kulkowymi
• elementy stalowe w zawieszeniu zastąpiono gumowymi zapewniając większy komfort
• rączka zapewnia łatwą, płynna regulację
• nowy materiał pałąka
• wzmocniony układ centralny
• łatwy w obsłudze hamulec: kliknięcie informuje o blokadzie
Buzz cechy:

• Unikalny i rewolucyjny system składania (automatyczne rozkładanie)
• Wózek bez trudu rozkłada się jedną ręką
• Wysoce sterowne obrotowe przednie kółko z możliwością blokady
• Możliwość połączenia z gondolą i fotelikiem samochodowym zapewnia komfort
podróży
• Siedzisko obracane tyłem i przodem do kierunku jazdy
• Trzy pozycje ustawienia siedziska przodem i dwie tyłem
• Regulowana wysokość rączki
• Odpinany i ruchomy pałąk bezpieczeństwa
• Łatwe zdejmowanie kółek
• Amortyzacja wszystkich kół.

ZAINTERESOWANE OSOBY PROSZĘ O KONTAKT 603 614 641 LUB 781 190 964
galindia83@gmail.com

Pozdrawiam serdecznie
W WARSZAWIE JEST MOŻLIWOŚĆ ODBIORU OSOBISTEGO



Temat: Sprzedam PP P3 za pół ceny
Sprzedam PP P3 za pół ceny
Witam
Sprzedam spacerowke peg perego pliko p3 completo(-wózek oprócz
tradycyjnego wyposażenia, czyli folii p/deszczowej dopinanej do budki i
ocieplanego śpiworka, ma dodatkowo dokupiony osobno stoliczek w
miejscu gdzie jest wyjmowany pałąk )
Wózek był użytkowany ok. 1 roku (od paru miesięcy stoi bezużytecznie i zbiera
kurz - był na przeglądzie - ma nowe tylne koła). Jestesmy
ze Szczecina, gdzie wózek można obejrzeć. Posiadam wszystkie "papiery". Całość
kosztowała nas ponad 1300 zł
Kolor : granat w małą kratkę (Newport)
A pozostałe części chyba bez zmian:
Małe wymiary po złożeniu
Prosty mechanizm składania - system "parasolka"
Ergonomiczny uchwyt do składania
Wygodny mechanizm blokady składania wózka umieszczony w rączce
Boczny uchwyt do przenoszenia złożonego wózka
Wózek stoi samoistnie po złożeniu
Podwójne samonastawne koła z możliwością ich zablokowania
Amortyzacja na wszystkich kołach
Niezależne hamulce na dwóch tylnych kołach
Tylni podest do przewożenia drugiego dziecka w pozycji stojącej
5-cio punktowe szelki bezpieczeństwa
Regulacja położenia oparcia (ostatni stopień pozwala na przewożenie śpiącego
dziecka w pozycji poziomej
Regulacja położenia podnóżka
Łatwo odpinany przedni pałąk zabezpieczający dziecko przed wypadnięciem z
wózka
Regulowana wysokość rączki
Duży kosz na zakupy
Dodatkowy uchwyt na torbę z zakupami
Otwierana budka z nieprzemakalnego materiału z mozliwością nasunięcia aż do
pałąka
Dodatkowa folia przeciwdeszczowa
Ocieplane okrycie na nóżki
Lekki aluminiowy stelaż
Możliwość prania tapicerki w temp. 30 st.C
Dane techniczne:
Średnica kółek: 16 cm.
Waga: 7,6kg.
Informacje dodatkowe: Posiada certyfikat bezpieczeństwa B.
Współpraca z fotelikiem samochodowym.
Zapraszam i pozdrawiam




Temat: POKROWCE NA MATĘ DO JOGI :)
POKROWCE NA MATĘ DO JOGI :)
Namaste !!!

Szyję pokrowce na maty do jogi, torby ekologiczne i wszelkie inne
rzeczy które wymagają pokrowca.

Zapraszam do obejrzenia pokrowców - może komuś się spodobają i
zechcecie takowy sobie zakupić :)
Są kolorowe, wzorzyste i solidnie uszyte.

www.allegro.pl/item658369520_pokrowiec_torba_na_mate_do_jogi_pilates_cwiczen.html

www.allegro.pl/item658369527_pokrowiec_torba_na_mate_do_jogi_pilates_cwiczen.html

www.allegro.pl/item658410605_pokrowiec_torba_na_mate_do_jogi_pilates_cwiczen.html

www.allegro.pl/item658466539_pokrowiec_na_mate_do_jogi_yoga_pilates_cwiczen.html

Nie znajdziesz nigdzie indziej tak kolorowych i wzorzystych
pokrowców! Oryginalne i jedyne w swoim rodzaju. Nikt nie będzie miał
takiego samego  !!!

Pokrowiec – torba na matę do jogi stanowi nieodzowne wyposażenie
jogina. Chroni matę przed zabrudzeniem i uszkodzeniem podczas
transportu na zajęcia jogi oraz przechowywania.

OPIS:
Pokrowiec – torba na matę do jogi:
- wykonany jest z wysokogatunkowej grubej 100 % bawełny w piękne
wzory,
- wyposażony jest w mocny suwak, wszyty na prawie całą długość
pokrowca, przez co szybko i łatwo można schować matę do środka,
- posiada regulowany pasek nośny o szerokości 4 cm,
- w środku znajduje się kieszonka np. na karnet na zajęcia, telefon
komórkowy lub inne rzeczy..

Ponad to pokrowiec charakteryzuje się mocnym wykończeniem oraz
wzmocnieniem w celu uniknięcia rozprucia:
- okrągłe zakończenia pokrowca (dno) przeszyte jest potrójnym szwem,
- pasek przyszyty do pokrowca kilkakrotnym szwem,
- każdy element wykończony jest owerlokiem, aby materiał nie
strzępił się,
- wewnętrzna kieszonka od strony miejsca na włożenie drobiazgów
kilkakrotnie przeszyta.

Pokrowiec – torba na matę do jogi można prać w pralce do 40 C, nie
kurczy się, ani nie farbuje.

WYMIARY:
Pokrowiec po włożeniu maty o szerokości 60-70 cm posiada jeszcze
trochę miejsca np. na strój do ćwiczeń lub akcesoria do
praktykowania jogi.
Do pokrowca spokojnie mieszczą się maty o wymiarach do max 6 mm
grubości i 200 długości oraz 70 szerokości.

UWAGA:
Umiejscowienie wzoru na pokrowcu może się zmieniać, ponieważ
materiał cięty jest z metra bieżącego, a następnie szyty. Zatem nie
ma dwóch identycznych pokrowców!!!

Na życzenie klienta jest możliwość wszycia dodatkowej kieszonki,
dodatkowego paska (aby utworzyć plecak na matę) lub wykonania
pokrowca na miarę nie koniecznie na matę lecz np. na karimatę,
śpiwór, namiot.

Serdecznie zapraszam do zakupu :)

masz pytania pisz: sylwiaczq@gmail.com



Temat: Moda więzienna! Co myślicie? Może u nas?
Moda więzienna! Co myślicie? Może u nas?
Berlin pod wielkim wplywem mody wieziennej

Ubrania uszyte przez wiezniów i inne towary produkowane
w niemieckich wiezieniach sprzedaja sie jak cieple buleczki -
do tej pory w internecie, a teraz takze w butiku w Berlinie
W butiku na berlinskim Kreuzbergu wszystko jest tak samo ascetyczne
jak sprzedawane w nim ubrania. Biale sciany i pólki, metalowe stojaki z
kurtkami i koszulami, wystawa, na której miesci sie tylko jeden manekin
odziany w prosty, sportowo skrojony garnitur z grubej, kremowej bawelny.
Na srodku sklepu drugi manekin w charakterystycznej ciemnoniebieskiej
koszuli ze stójka w cienkie biale prazki, z naszyta na kieszonce
etykietka: "Haeftling". To samo logo wisi nad wejsciem do butiku: "Haeftling.
Jailware since 1898".

Logo zza krat
"Haeftling" to po niemiecku wiezien. Wszystko, co mozna kupic w
berlinskim butiku, wyprodukowali wiezniowie 12 zakladów karnych w
Niemczech i Szwajcarii. Granatowa koszule (ale bez logo) nosi sie w
najwiekszym wiezieniu w Europie - w berlinskiej dzielnicy Tegel (w
którym warsztaty dla wiezniów istnieja juz od 1898 r., stad data w
nazwie marki), spodnie i kurtki takie jak w witrynie butiku - w Bawarii.
Tradycyjnie skrojone dzinsy z bardzo wytrzymalego materialu nosza
wiezniowie w Naumburgu. W butiku Haeftling sa tez podkoszulki i
koszule, pizamy i posciel (notabene jedyny produkt w krate), fartuchy i
buty z grubej skóry, teczki i torby, dzemy i miód z Bawarii, a nawet wino
i grappa produkowane w winnicach nalezacych do wiezien. Panie nie
maja tu czego szukac - na razie w ofercie jest tylko moda meska.

- Zaczelo sie w marcu zeszlego roku od ogloszenia, ze wiezienie Tegel
sprzedaje swoje wyroby na zewnatrz i szuka agencji reklamowej, która
mu w tym pomoze - opowiada Stefan Bohle, szef agencji Herr Ledesi i
twórca marki Haeftling. - Pojechalem tam i wpadlem w zachwyt nad
ubraniami, jakie wiezniowie szyja dla siebie samych. Byly proste,
klasyczne, z dobrych materialów.

Wiezienie przyjelo jego zachwyt z niedowierzaniem, ale poszlo na
wspólprace. W lipcu zeszlego roku Bohle uruchomil sprzedaz internetowa,
ale juz po miesiacu witryne trzeba bylo zamknac z powodu nadmiaru
zamówien. - Wiezniowie z Tegel nie nadazali z produkcja - opowiada Bohle.
Trzeba bylo doszkolic szwaczy, Bohle nawiazal tez wspólprace z innymi
zakladami karnymi i rozszerzyl oferte sklepu. Sprzedaz ruszyla ponownie
w grudniu, a teraz, w maju startuje butik. - Wielu ludzi chce dotknac
materialu i przymierzyc ubranie, zanim je kupi - wyjasnia Bohle.

Sukces Haeftlinga zaskoczyl wszystkich - i Bohlego, i wiezienia
uczestniczace w pomysle. Jak go wytlumaczyc? - To dobry towar o
klasycznie prostych wzorach, z solidnych naturalnych materialów i
porzadnie wykonany, w dodatku niemal w calosci recznie - wyjasnia Bohle.
Wzornictwo jest tradycyjne, niekiedy wiezniowie proponuja jakies zmiany.
To produkt dajacy klientowi poczucie czegos ekskluzywnego,
produkowanego w malej serii i co najwazniejsze autentycznego.
To sa naprawde takie same modele, jak noszone przez wiezniów.
Pozmienialismy tylko kolory, np. na lato mamy serie zóltych, czerwonych i
pomaranczowych garniturów z Bawarii.

Resocjalizacja?
Do sukcesu marki Haeftling przyczynily sie tez emocje, jakie budzi.
Jedni sa podnieceni, ze nosza cos z nieznanego swiata zza krat, inni maja
poczucie, ze przyczyniaja sie do resocjalizacji przestepców - mówi Bohle.

Na pomysle Bohlego korzystaja wszyscy. Wiezniowie maja prace i
zarobek, wiezienie - dodatkowy dochód, który moze przeznaczyc na
inwestycje, a firma Bohlego - prace dla czterech osób. W wiezieniach na
potrzeby Haeftlinga pracuje 250 osób.

W niemieckich wiezieniach praca to ustawowy obowiazek - o ile jest.
W Tegel z 1700 wiezniów pracuje ponad 1000, co zdaniem Klausa-Dietera Blanka,
szefa wydzialu pracy wiezienia, jest sporym osiagnieciem.
Pracuja w 15 warsztatach rzemieslniczych od szwalni po piekarnie,
moga sie tez uczyc w szkole sredniej. - W Tegel mozna dac auto do
naprawy albo do polakierowania, produkujemy tez meble biurowe dla
berlinskiej administracji i drukujemy formularze dla berlinskich urzedów
- wylicza Blank. Jego zdaniem to dowód przyzwoitej jakosci pracy wiezniów.

Wiezien zarabia dziennie srednio 10 euro, ale wszystkie stawki ustalone
sa ustawowo. Z tego czesc musi oszczedzac, zeby miec z czego zyc po
wyjsciu na wolnosc albo zeby splacac dlugi na wolnosci, reszte ma na
drobne wydatki. - Wiezniowie pracuja chetnie, bo chca miec zajecie
i troche wlasnych pieniedzy - mówi Blank. - Kto z wlasnej winy nie
pracuje, ten nie dostaje ani grosza. Jesli wiezien chce pracowac, ale nie
ma dla niego zajecia, to dostaje 50 euro kieszonkowego miesiecznie.

Blank chwali pomysl Bohlego i nie uwaza go za konkurencje dla
wlasnego przywieziennego sklepiku w Tegel. - Sukces Haeftlinga to dla
wiezniów poczucie, ze ludzie z zewnatrz interesuja sie ich wyrobami,
cenia je, a wiec to, co robia, ma sens.




Temat: Cenzura na forum i agitacja za Tuskiem:
ciekawe rzeczy laduja na oslej
Czekam na koniec kampanii, moze moderatorom wroci w koncu rozsadek.
Wklejam na pamiatke.

Ośla ławka

Michalkiewicz znowu daje do pieca )))
Autor: bladatwarz
Data: 19.10.05, 23:11

To artykul o slynnym programie w TVN.
))

Położyć kres michnikowszczyźnie

Ekipa TVN wyraźnie działała na zamówienie. Jest to typowy przykład programowej
dziennikarskiej hucpy, łajdactwa, które polega na robieniu oskarżycielskiego
materiału z samego "dymu". Mówi się, że nie ma dymu bez ognia, ale czasami
jest dym bez ognia i to są właśnie materiały na temat Radia Maryja. Przywołam
choćby reportaż red. Morawskiego, który był typowym reportażem zrobionym z
samego "dymu". To materiał, w którym nie ma żadnych konkretnych zarzutów.
Jednym z tzw. zarzutów red. Morawskiego wobec o. Tadeusza Rydzyka było to, że
rzekomo pieniądze na oficjalną opłatę za koncesję przyniósł w plastikowej
torbie, w czym nie ma nic zagadkowego ani podejrzanego. Jest to przykład
zarzutu, który nie jest żadnym zarzutem. Znam pana red. Morawskiego i wiem, że
nigdy nie miał on wstrętu do pieniędzy, nie wiem więc, skąd u niego takie
obrzydzenie. Może panu Morawskiemu pieniądze za takie teksty przynoszą w
jakichś eleganckich aktówkach...
To są materiały, których jedynym celem jest wywołanie w czytelniku wrażenia,
że mamy do czynienia z czymś strasznym, nielegalnym, podejrzanym. Taką metodą
posługiwali się dziennikarze w okresie komunistycznym, kiedy chodziło o danie
tzw. odporu rozmaitym wrogom klasowym, którym tak naprawdę nic nie można było
zarzucić, gdyż na ogół byli to przyzwoici ludzie. Robiono więc oskarżycielskie
reportaże z samego "dymu", gdzie sam fakt, że ktoś żyje, był już przyczyną
oskarżeń lub podejrzeń (w najlepszym wypadku). Według tej samej receptury
działają dziennikarze TVN. Charakterystyczne, że środowisko "Gazety
Wyborczej", które przewodzi tej akcji, jest środowiskiem złożonym z dawnych
stalinowców, którzy przemalowali się na demokrację, ale jak mocniej poskrobać
po tej politurze, to od razu wychodzi to samo bolszewickie totalnictwo.
Charakterystyczne, że ci starzy stalinowcy dochowali się drugiej generacji
medialnej takich samych łajdaków, jacy byli w "Trybunie Ludu" i "Żołnierzu
Wolności". Krótko mówiąc: niedaleko pada jabłko od jabłoni. Jest to dalszy
ciąg michnikowszczyzny, która jest trucizną moralną, zatruwającą nasz
społeczny organizm.
Nic dziwnego, że z jej strony idą ataki na Radio Maryja, ataki przeciwko
wolności słowa, gdyż chodzi tu o utrzymanie monopolu opiniotwórczego. Ponieważ
Radio Maryja przełamuje ten monopol opiniotwórczy michnikowszczyzny, więc ona
atakuje, powielając metody, z jakimi walczyliśmy za komuny. Ważne jest, aby
polska opinia publiczna zdawała sobie sprawę z tego, jaka operacja tu się
odgrywa i w czyim interesie oraz kto jest jej autorem. By polska opinia zdała
sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie dla naszego życia publicznego niesie
michnikowszczyzna. Trochę się o tym dowiedzieliśmy przy okazji afery Rywina.
Ta szajka stalinowców, którzy przemalowali się na demokrację w 1989 r. lub
wcześniej, pasożytuje na Polsce od 1944 r. i trzeba temu pasożytnictwu położyć
kres.

Stanisław Michalkiewicz, publicysta

www.radiomaryja.pl/x2/20050625ski03.htm




Temat: Komisja na Balcerowicza
niePolacy inteligentni? ;-))))))))))))))))))))))))
1/ Ekonomia powinna sluzyc czlowiekowi nie czlowiek ekonomii. Po "reformie"
i "prywatyzacji" Balcerowitza wielu Polakow spi na chodnikach, bardzo czesto na
chodnikach za granica. Gdyby nie "reforma" Balcerowitza, nie byloby polskich
trupow we Wloszech, kilkudniowych dzieci na smietnikach i prostytutek na
trasach TIRow. Za taka "prywatyzacje" i "zatrudnienie" dziekujemy. Zrobcie
sobie taka "reforme" u siebie nie u nas.

1/ uwazasz niePOLAKOW za inteligentnych? ;-))))))))))) Hmmmm ;-)))) byc moze w
waszym narodzie "profesor" od prostytutek w Paryzu jest "inteligentnym". U
nast zdobywanie tytulow naukowych za trywialne "dzielo" o prostytutkach rodzi
tylko pytanie: jak to sie stalo ze ktos byl tak glu..i i wybral taki temat? A
czy uwazasz ze czlowiek o elementarnym poziomie inteligencji udzieli takiego
wywiadu i odkryje swoje prawdziwe zamiary?
www.ojczyzna.pl/forum/read.php?f=3&i=8184&t=8184
Wasza "noblistka" Jellinek ("austriaczka") dostala Nobla mimo iz chodzi do
psychiatry. Kilku czlonkow Akademii zrezygnowalo ze stanowiska w protescie.
Czy uwazasz ze to posuniecie bylo inteligentne? Jej stan psychiczny byl taki ze
nie pojechala odebrac "nagrody" w terminie mimo iz jej psychiatra powiedzial ze
bedzie jej towarzyszyl. ;-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Tej
prostytutyzacji nauki i hanby nie zmyjecie zadnym mydlem as do skonczenia
swiata. ;-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

Wasz "wielki" pisarz Kosinski zalozyl sobie torbe plastikowa na glowe i oddal
dusze wiadomo komu. Jakie dzielo (malowany ptak) taka smierc ;-)))))))))

A oto wywiad Edelmana o jego "bohaterskich" czynach:
Oto fragment opowiesci pana doktora Marka Edelmana o swoich bohaterskich
czynach w warszawskim getcie: "Zeby wystarac sie o bron, urzadzalismy »eksy«,
czyli ekspropriacje. Chodzilo sie do bogatych Zydów czy tez zydowskich
policjantów, terroryzowalo ich i zabieralo forse. Kase Judenratu ograbilismy na
setki tysiecy zlotych, obrabowalismy tez przedsiebiorstwo aprowizacyjne.
Lichtenbaum, przewodniczacy Judenratu, odmówil nam pieniedzy. Uwiezilismy wiec
jego syna. Trzymalismy go przez dwanascie godzin. Do Lichtenbauma napisalismy,
ze trzymamy chlopca z nogami zanurzonymi w cebrzyku z lodowata woda tak, ze na
pewno nabawi sie choroby. Przyszli z pieniedzmi. Innym razem zydowski
policjant, zreszta sku..syn, nie chcial dac nam pieniedzy. Musielismy pokazac,
ze jestesmy twardzi. Przyszlismy do niego okolo czwartej, gdy termin ultimatum
juz uplywal. »Nie chcesz dac?« - spytalismy i zastrzelilismy go. Po tym
zdarzeniu wszyscy placili. W sumie pieniedzy nam nie brakowalo. To my bylismy
prawdziwa wladza w getcie. To my decydowalismy, jak maja zyc ludzie, którzy
pozostali w getcie. Nazywali nas »partia«. Gdy partia cos kazala, bylo to
wykonywane".
CZY TEN WYWIAD JEST INTELIGENTNY? ;-)))))))))))))))))))))))))))))

A czy Einstein byl inteligentny?
www.holysmoke.org/fem/fem0099.htm
Jesli powyzszy link cie nie przekonuje, poczytaj jakim "geniuszem" bylo dziecko
Einsteina. Dobry material genetyczny co?
;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

Mam jeszcze okolo 20 innych dowodow wysokiego profilu na wasza "inteligencje".
I co teraz wasi "inteligentni" forumowicze zrobia? Nazwa mnie antysemita za
mowienie prawdy? Hmmmm to dopiero bedzie inteligentne.
;-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))



Temat: MARZEC 2005
Na pierwszy rzut, pierwszy dział ... potem kolejne działy. Zaznaczam, to będą
moje subiektywne opinie, inne też mile widziane.
Najlepiej wydrukować tę listę i nanieść swoje poprawki, bo każda dojdzie z
pewnością do innych ostatecznych wniosków

Ad. 1.1
- komplet śpioszki+ kaftanik, zamieniłabym na same śpioszki i to w liczbie co
najmniej 5 szt, (wcześniej są już koszulki i kaftaniki)
- nie szaleć z body w najmniejszym rozmiarze (ja miałam początkowo duże
problemy z jego ubraniem)
- sweterki ciepłe bym sobie darowała, lepiej kupić ciepłe pajacyki
- czapeczka ciepła 1 szt (wiosna niedługo)
- śliniaczki??? nie używałam na początku
- kombinezon - przydałby się, bo może być jeszcze zimno, ale wiem, że to spory
koszt, najlepiej pożyczyć od znajomych na kilka tygodni, ja mam dwa małe, więc
się nie martwię

Dodatkowo proponuję czapeczki cienkie bawełniane - po kąpieli (dopóki włoski
nie wyschną) i jedna cienka na spacerki

Ad. 1.2
- ochraniacze można kupić znacznie później, od ok. 6 m-cy dziecko zaczyna
przekręcać się na boczki
- folia pod materac - tego absolutnie nie polecam, same sobie włóżmy pod
prześcieradło ceratę!!! Teraz są dostępne takie ochraniacze nie powodujące
odparzeń
- rożek z kokosem - dobry dla tatusiów, którzy boją się trzymać maleństwo,
uprzedam kokos jest wyjmowany, ale ja musiałam to obszyć, bo potem trudno było
go umieścić na właściwym miejscu
- kocyki - jeden ciepły, drugi cienki i tyle filozofii, materiał każda sobie
wybierze

Dodatkowo, powtarzając za Asią, namawiam na zwykłe rożki.

Ad. 1.3
- szuflada pod łóżeczkiem - zbiorowisko kurzu, a chyba lepiej tego oszczędzić
dziecku

Ad. 1.4
- wózek - jeśli od razu spacerowy, sprawdźcie, czy rozkłada sie zupełnie na
płasko i dobrze, żeby miał przekładaną rączkę
- torba do wózka - nie żałujcie pieniędzy na porządną - to będzie nasz
najważniejszy element stroju przez kilka m-cy , koniecznie z przegródkami
- śpiworek do wózka z reguły jest w wyposażeniu wózka
- nosidełko - jest duzo argumentów anty, rozważcie jego zakup

Ad. 1.5
- wkładki laktacyjne - z całego serca polecam "Bella mama"...próbowałam
wszystkie
- herbatkę mozna dokupić później, nie każda będzie miała problem z laktacją
- smoczek uspokajający - jeden, nie wiadomo, czy maluch zechce używać

Dodatkowo proponuję jedno opakowanie mleka sztucznego - początkowego, w razie
decyzji o sztucznym karmieniu, bądź problemów z laktacją...

Ad. 1.6
- pieluchy tetrowe - jeśli mają służyć jako pieluchy, to znacznie większa
ilość, jeśli jako "wycieraczko, podkładaczki" może warto zamienić je na
flanelowe, bądź dokupić kilka takowych ekstra
- ręcznik kąpielowy z kapturkiem - dodatkowo zwykły ręcznik, najlepiej dwa,
żeby maluch miał "swoje"
- szczoteczka do dziąseł - nie stosowałam, ale zęby daja popalić później, a
wtedy gryzaczki chyba lepsze

Ad. 1.7
- oliwka - uważajcie uczula! moja mała tak zareagowała na wszystkie, ja też ,
zamiast oliwki używałam linomag w płynie w miejscach strategicznych (niestety
plami) można też skorzystać z kremów
- płatki do prania - to tylko dla używających pieluszek tetrowych

Ad. 1.8
- alantan, sudocrem, bepanten i tormentiol - mają podobne działanie, może jeden
wystarczy?
- "kolkowe" akcesoria (infacol, woda koperkowa) - może w razie potrzeby mąż
wyskoczy do apteki, po co się martwić kolką niepotrzebnie

Ad. 1.9
za niezbędne uważam tantum rosa, podpaski i płyn do higieny intymnej
antyseptyczny

Ad. 1.8
podpisuję się pod zmianami Asi,
zastanawiają mnie korki do uszu, żeby dziecka nie słyszeć, czy co??? ))

Piszcie swoje opinie




Temat: Polowanie na swierszczyki....
perla napisał:

> gini napisała:
>
> > No przeciez ty zes wzielka kase za to, ze cie przelecialo siedmiuset chlo
> pa?
>
> e tam gini, przeciez to pic na wodę jest. Jakie 700??? To zwykła blaga jest.
No
>
> bo policz sobie gini (możesz skorzystać z kalkuratora systemowego właśnie).
Te
> ich "mistrzostwa" trwaja 8 godzin ponoć. Czyli na godzinę wypada 87,5 gościa.
A
>
> godzina ma 60 minut gini, czyli gini 1,5 faceta na minutę, pod warunkiem, iż
> Marianna przez te 8 godzin nawet siusiu nie chodziła robić, o podmywaniu nie
> wspominając. A 1,5 faceta na minutę to niby jakie to "przelecenie" jest?
> Dodatkowo uwzglednij gini, iz ci faceci w stresie musieli być, to Ci gini
> wyjdzie, że Marianna prawdopodobnie nie zaspokojona wyszła z medalem tym.
> Współczuć jej należy gini. A te 700 to tylko taki bajer dla durniów jest.
>
Zastanawiałam się, co ugotować

Listopad 2003. Na sali dawnego kina Skarpa stanęły trzy fotele podobne do
ginekologicznych. Operatorzy ustawiali światła i kamery. Marianna
przygotowywała się do bicia rekordu świata. Nagrany podczas rekordu film miał
być sprzedawany później na kasetach (materiał z poprzedniego rekordu z Klaudią
Figurą odniósł kasowy sukces).

"- Bicie rekordu było pomyłką - opowiada Marianna Rokita. - Podpisałam umowę z
Pink Pressem, bo myślałam, że mam wziąć udział w zwykłym filmie. Potem nie
mogłam się wycofać, bo za-płaciłabym karę. Chciałam pójść, a po jednym facecie
powiedzieć, że mnie coś boli i się wycofać. Ale mój narzeczony, wściekły, że to
w ogóle podpisałam, powiedział, że jak już coś robię, to muszę dać z siebie
wszystko. Wymyśliłam sobie wtedy pseudonim Marianna Rokita. Dobre posunięcie.
Od tamtej pory Jan Rokita jest ciągle w Sejmie nazywany Marianną i pytany, czy
jestem jego krewną. Przestał używać imienia Maria.

Marianna posmarowana środkami nawilżającymi zajęła miejsce na fotelu. Obok niej
dwie inne zawodniczki. Wyzwanie było duże, bo Klaudia Figura w 2002 roku
wygrała liczbą 646 panów w ciągu 12 godzin. Mężczyźni mieli na stosunek od 30
sekund do dwóch minut, po czym wracali na koniec kolejki. Niektórzy mieli torby
foliowe na głowach - nie chcieli pokazywać twarzy w filmie.

- Przeważnie leżałam, ale były przerwy, mogłam jeść i pić - wspomina. - Nie
miałam się gdzie umyć, na sali nie było ginekologa. Czułam się lepka,
nieświeża, choć wszyscy byli w prezerwatywach. Mówili mi komplementy albo
wulgaryzmy. Myślałam o wszystkim, tylko nie o tym, że jestem właśnie posuwana.
Zastanawiałam się, co ugotować jutro na obiad, że mam randkę, że mam fajną
książkę i chce mi się pić"

serwisy.gazeta.pl/raportdurexa/1,60206,2318277.html?as=3&ias=7




Temat: Ławka Schillera
Raz jeszcze przypomnijmy historię ratowania Ławki:

W 1999 roku chodziłem sobie z książeczką profesora Domasłowskiego zawierającą
reprinty pocztówek z widokami Torunia. Starałem się porównywać jak było i jak
jest. W parku zobaczyłem też taką niepozorną ławeczkę, która ku mojemu
zdziwieniu okazała się być tą ze zdjęcia. Tylko, że na zdjęciu była to piękna
ławeczka z popiersiem Fryderyka Schillera. W notce stało, że to zakątek idylla:
ławeczka wraz z lipą zasadzoną w stu pięćdziesięciolecie urodzin wielkiego
poety. Pamiątkowa ławka z 1909 roku otoczona była jak najbardziej romantycznym
parkiem. Z przerażeniem odnotowałem jej stan. Zasikany marmurowy, secesyjny
obiekcik. Popiersie oczywiście urwane, siedzisko zapadnięte w ziemię. Bo w
międzyczasie poziom gruntu już się podniósł kilkadziesiąt centymetrów. No i to
towarzystwo, które na niej przesiadywało... Jakoś nie mogłem koło tego przejść
obojętnie. Trochę jeszcze koło niej przemykałem aż w końcu się zebrałem i
opowiedziałem o niej toruńskiemu artyście Wojtkowi Jaruszewskiemu Kiwi.
Postanowiliśmy tak delikatnie zacząć zwracać uwagę opinii publicznej na ten
obiekcik. Wymyśliliśmy performance i zrealizowaliśmy go właśnie w 1999 roku
(dziewięćdziesiąt lat po jej ustawieniu). Nazywał się Kulturkampf. Z kartonu
zrobiliśmy taką prymitywną rekonstrukcję popiersia Schillera. Wojtek leżał na
ławce, w pozie romantycznego poety, w stroju z epoki (do tego ma idealną fizis)
i recytował dzieła Schillera. Ja nadszedłem przebrany za pijaczka. Z płócienną
torbą wypełnioną tanimi winkami. Kiedy ja piłem wino i rozbijałem butelki Kiwi
śpiewał „Odę do radości” po niemiecku. Oczywiście po akcji wszystko
posprzątaliśmy. Później starałem się odzywać w toruńskich gazetach. W 2000
roku , kiedy pracowałem w „Gazecie Pomorskiej” pisałem o tej sprawie
dwukrotnie. Później w 2001 roku w „Nowościach” ukazał się artykuł z moimi
zdjęciami i widokówką rodem z Domasłowskiego: jak było i jak jest. Latem 2003
roku w czasie prezentacji młodej sztuki na Zamku Krzyżackim pokazałem taki mój
filmik pt. „Toruń w Unii”. Pokazywał na przykładzie ławeczki upamiętniającej
autora słów do hymnu unii w jakim stylu do niej wchodzimy. Kiedy zbliżała się
akcesja nadesłałem swoje materiał do „Gazety Wyborczej”, która rzetelnie zajęła
się tą sprawą. Przy okazji zapominając o mnie w kontekście tych starań. Trudno.
Władze miasta zostały wstrząśnięte tym faktem. Postanowiły zatem wystawić tę
ławeczkę innym pijaczkom na Plac Rapackiego- przed dawnym bankiem a dziś
budynkiem uniwersyteckim. Ja osobiście widziałbym ją w ogrodzie Collegium Maius-
przed wydziałem humanistycznym. Byłoby to logicznie uzasadnione. Bardziej niż
wcześniejszy pomysł sytuujący ją w ogrodzie zoobotanicznym. Poza tym w tym
miejscu po latach nareszcie byłaby trochę ochroniona. Ten teren zamykany jest
na noc i nadzorowany. Raczej nie pozostawiałbym jej w takim wolnym dostępie, bo
spotka ją los podobny do tego jaki miała przez wiele lat. Pomysł lokalizacji na
przedłużeniu ulicy Różanej w kierunku Chopina jest bez sensu. Ja widuję tam
gromadzących się narkomanów i tyle.



Temat: Zakupy dla przyszłego dzidziusia
Ja jestem w 20 tygodniu, ale mam juz najukochańszą istotkę w wieku 1,8 , więc
całkiem dobrze pamiętam sytuacje okołoporodowe, zakupowe itd.
Radzę kupić wszystko od razu, gdy jest jeszcze trochę czasu, można pobuszować
po sklepach i powybierać. Ja jako osoba oszczędna nie chciałam wszystkiego
kupować od razu, bo nie wiedzialam czy to wykorzystam i myslałam, że będę
kupować rzeczy stopniowo w miarę potrzeby. Np. koleżanka radziła mi kupić
komodę z przewijakiem, a ja nie byłam pewna czy warto inwestować w mebel na
jeden rok. Wózek i łóżeczko miałam po kimś, więc też nie chciałam kupować
takiego z gondolą tylko poczekać parę miesięćy i kupić jakąś porządną
spacerówkę. Ubranka dla malucha miałam - zrobiłam raz wyprawę na stadion,
niestety okazały się w większości bezużyteczne- chodzi o jakość. A teraz o tym
jak to później wyglądało. W szpitalu wylądowałam miesiąc przed porodem,
pakowanie miałam dopiero w planach. Pierwsza rada to miejcie spakowaną torbę
odpowiednio wcześniej. Jak urodziłam to przyjechała teściowa, która razem z
moim męzem pojechali na zakupy (ja przez jakieś 2 tygodnie nie wychodziłam w
ogóle z domu). Te zakupy to koszmar - kupowali wszystko potzebne czy nie, na
zasadzie, ze może się przyda. Przywieźli na przykład nową komodę z
przewijakiem, moje tłumaczenia, że będę przewijać na łóżku teściowa uznała za
fanaberie , dodam tu tylko, że komoda nam do niczego w mieszkaniu nie pasuje
(koszt około 800zł), a ja naprawdę nie przewijałam na niej dziecka. Kolejny
super wydatek to nowy włoski wózek za 1300zł, który niemal od opoczątku
skrzypiał, a jak mała miała 10 miesięcy to i tak kupiliśmy bebecar. Chodzi mi
głównie o to, że same musicie przemyśleć co wam będzie potrzebne, bo nikt nie
zrobi tego lepiej. Co do ubranek koniecznie kupujcie 100% bawełniane nie z
jakiegoś sztucznego welurku, rozpinane w kroku, ja mialam dużo nowych, ale
takich nierozpinanych i zaręczam, ze żadnej z was nie będzie się chciało
rozbierać całego dziecka, żeby mu zmienić pieluszkę. Kolejna rzecz to te
śpioszki muszą mieć stopki, 90% skarpetek zsuwa się z nóżek i dziecko marznie.
Myślę, że 3 komplety takich spioszek to minimum, zależy jak często zamierzacie
prać. Co do pieluszek ja na początku uparłam się na tetrowe i to była porażka -
najpierw trzeba było recznie zapierać, potem i tak były plamy, a gdy leżały
koło dwóch dni wilgotne w pojemniku czekając na całą porcję do prania
zaczynały śmierdzieć. Poza tym wszystkie ubranka były w takm białym meszku od
pieluszek. Ze swojego doświadczenia więć szczerze odradzam.
Oczywiście skarpetki, ale do zakładania na śpioszki. Bawełniane czapeczki-
trzeba dziecku nałożyć po każdej kąpieli, bo przecież nie suszy mu się główki
suszarką. Moim zdaniem ze trzy, często trzeba je prać , bo będą usmarowane w
oliwkacch. Rożek też obowiązkowo ale 100% bawelniany, właściwie lepiej dwa bo
dziecku się bez przerwy ulewa i trzeba mieć jeden na zmianę. Ja pod główkę
podkladałam flanelowe pieluchy (są delikatniejsze od tetrowych) -myślę, że z 5-
10 takich pieluch. Do wyjścia na dwór dobre byłyby śpioszki z grubszego
materiału np z polaru też najlepiej ze stópkami zakładane oczywiście na te
domowe bawełnione. Dalej kombinezon, czapka koniecznie z opuszczanymi uszami.
Do pielęgnacji oliwka, sudocrem lub inny krem do pupy , ale sudocrem jest
naprawdę dobry , pieluszki i chusteczki nawilżone najlepiej od razu w
plastikowym pudełeczku, bo wtedy nie tracą wilgoci. Jakiś krem na twarz,
najlepiej spytać się w aptece, ja mialam jakiś specjalnie robiony z recepty.
Wanienkę i mydelko do mycia, ręczniczki specjalnie dla dziecka. Roztwór z
alkocholu do przemywania pępka. Waciki.Dobrze też mieć jakiś kocyk dla dziecka.
Jeśli chodzi o was to jak największe podpaski w naprawdę dużych ilościach. Co
do ubrania to to z 5-6 miesiąca ciązy, bo nie ma co liczyć , że brzuszki się
wciagną w ciagu paru dni.
Ależ się rozpisałam, ciekawe czy ktoś dotarł do końca
papa
M.



Temat: Jaki wózek i jakiej firmy najlepiej kupić?
kaskakaska napisała:

> doswiadczone kobiety pomozcie! bede rodzic pod koniec maja. przejrzalam
> dzisiaj wiele stron internetowych z ktorych dla mnie nic nie wynika bo nie
> wiem jakiego wozka powinnam szukac. mieszkam blisko lasu i bede miala zamiar
> chodzic na spacery ale takze chcialabym wozek wozic samochodem vw polo,ktory
> ma nie za duzy bagaznik.
> poradzcie i pomozcie
> kasia

Witamy, znamy ten problem. Sami prowadziliśmy obserwacje kilku forów, gazet
itp. Opinie oczywiście są różne, zanim napiszemy Tobie co wybraliśmy powiemy
Tobie na co musisz głównie zwrócić uwagę:
- unikaj jak ognia wózka na paskach - fakt kołyszą się super, ale w momencie
gdy dziecko podrośnie i będzie ruchliwe, może rozbujać wozek i wypaść,

My zdecydowaliśmy się na INGLESINE model Magnum (bordowo-granatowy) cena
ok.1100. Jest to wózek dwufunkcyjny. Generalnie wygląda jak głęboki, ale
bardzo szybko można przerobić go na spacerówkę.
Zalety:
- Bardzo dobry materiał - faktura ktorą możesz wytrzeć ścierką, jeżeli
zachlapie się blotem.
- posiada elementy odblaskowe co zwiększa bezpieczeństwo na drodze,
- jest na pompowanych dużych kółkach - wygodnie się go prowadzi nawet po nie
równym chodniku, ale rownież żwirze itp.
- na spodzie posiada aluminiowy kosz na zakupy - praktyczy w przeciwieństwie
do szmacianych worków ktore są przymocowane do spodow niektórych wózkow i
strasznie się brudza
- ma tez regulowaną rączkę co ulatwia dopasowanie do wysokości każdego
powożącego,
- resorowanie jest na zasadzie do przodu do tylu na sztywnych elementach,
wystarcza do uśpienia czy też uspokojenia dziecka,
- Budę ściąga się poprzez odbezpieczenie dwóch blokad , buda posiada dwa
uchwyty co pomaga przenoszenie,
- samo złożenie tez nie stwarza problemy.

Minusy:
- chyba jednak waga - nie ważyłem go ale jest znaczna choć dzięki temu wozek
jest stabbilny,

Bardzo ważne jest gdzie mieszkasz. My mieszkamy w bloku z windą i podjazdami.
Tak więc problem wagi wózka nie jest tak odczuwalny. Gdybyś miala sama wnosić
wózek z dzieckiem musisz uważnie zapoznać się z wagą wózka i dorzucić wage
dziecka, że nie wspomnę o szerokości klatki schodowej. Jeżeli mieszkasz w
domku to chyba problem znika.
Co się tyczy pakowania wozka do samochodu. My woimy go fiatem punto, w
bagażniku kontrukcja alu wózka z kółkami a z przodu wierzch wózka, dziecko
oczywiście w foteliku. Dajemy radę nasza rodzina to 2+1. Choć powiem szczerze,
że już teraz planujemy zmianę auta na większe. Powód - Marzymy o aucie do
którego bagażnika wrzucimy wózek, torby i rózne takie tam i pojedziemy
spokojnie na wczasy lub na weekend za miasto.
Sam podejmiesz decyzję co jest dla ciebie optymalne. Dla nas najważniesze było
zapewnienie dziecku bezpiecznego wozka w pierwszych miesiącach życia. Przecież
wtedy jest najdelikatniejsze. Celowo nie poruszyłem tutaj aspektu finansów,
jeżeli stać Ciebie to nie będziesz miala problemu z zapewnieniem dziecku
życiowych wygódek. My tez pewnie kupimy spacerówkę, ale na razie o tym nie
myslimy, Inglesina na chwilę obecną spełnia nasze oczekiwania. A szczerze
mówiąc ja osobiście wolę pchać cięższy wozek (ingesina jako spacerowka) na
popmowanych kółkach niż spacerowkę na plastikowych malych, kolkach.

Pozdrawiamy serdecznie

Kasia i Robert




Temat: Brawo Michnik!
Dlaczego nikt jeszcze nie postawil tych bydlakow pod sciane?!

Brygady D
Tygodnik "Wprost", Nr 1047 (22 grudnia 2002)

W Służbie Bezpieczeństwa PRL działały wyjęte spod prawa jednostki specjalne

Esbecy polecili mi zdjąć kurtkę i położyć się na ziemi. Popchnęli mnie,
upadłem. Jeden wyciągnął z torby dużą butlę i polał mnie czymś od szyi w dół.
Poczułem silne pieczenie, na chwilę straciłem przytomność" - wspomina Janusz
Krupski, jeden z twórców podziemnego pisma "Spotkania". W styczniu 1983 r.
Krupskiego porwano w centrum Warszawy i wywieziono do Puszczy Kampinoskiej,
gdzie polano go mieszaniną ługu, fenolu i lizolu. Krupski był jedną z ofiar
tzw. grupy D - zakonspirowanej struktury działającej w ramach peerelowskiej
Służby Bezpieczeństwa.

Róbcie, co chcecie, i nie dajcie się złapać!
Samodzielną grupę D (skrót od słowa dezintegracja) utworzono w 1973 r., a po
kilku latach przekształcono w odrębny wydział w Departamencie IV MSW, który
zajmował się zwalczaniem Kościoła katolickiego. Kierownictwo MSW zdawało sobie
sprawę, że niektóre metody pracy operacyjnej stosowane na szeroką skalę od lat
czterdziestych nie pasują do rzeczywistości gierkowskiej Polski. Równocześnie
nie chciano całkowicie z nich rezygnować, bo były skuteczne. Rozwiązaniem była
grupa D, której funkcjonariusze robili rzeczy nielegalne nawet na gruncie PRL-
owskiego prawa. Mieli tylko jedno przykazanie: nigdy nie dać się złapać.
Grupą kierował Zenon Płatek (późniejszy generał i dyrektor IV Departamentu),
awansowany do Warszawy z Rzeszowa, gdzie wyróżnił się zwalczaniem
znienawidzonego przez władze biskupa Ignacego Tokarczuka. Działalność ekipy
Płatka już w latach 70. nie miała wiele wspólnego z prawem. Stosunkowo niewinne
było wydawanie anonimowych czasopism, które miały skłócać księży oraz podważać
wiarygodność biskupów. Już mniej niewinne było kolportowanie sfabrykowanych
plotek o kupieniu przez kardynała Karola Wojtyłę pracy doktorskiej czy
wysyłanie anonimów.

Prowokatorzy o nieograniczonych możliwościach
Bezkarność i zachęty płynące z centrali SB powodowały, że agenci grupy D
zaczęli stosować coraz bardziej radykalne metody. Podczas warszawskiej
pielgrzymki na Jasną Górę (w 1978 r.) nie tylko podrzucali jej uczestnikom
materiały pornograficzne, ale podawali też środki odurzające niektórym księżom
i działaczom opozycji, m.in. ks. Ludwikowi Wiśniewskiemu i Bogusławowi
Sonikowi. W sprawozdaniu dla ówczesnego szefa MSW gen. Stanisława Kowalczyka
Zenon Płatek chwalił się, że dzięki 43 agentom, którzy uczestniczyli w
pielgrzymce, "dezorganizowano system porządkowy w grupach pielgrzymkowych
(opóźnianie transportu, mieszanie bagaży, uszkadzanie sprzętu nagłaśniającego).
Ogółem realizowano dziennie około 14 działań tego typu".
Grupa D miała swoje komórki w większości dużych miast. Porwania i pobicia
opozycjonistów stały się specjalnością katowickiego oddziału D, dowodzonego
przez Edmunda Perka. W listopadzie 1983 r. gen. Czesław Kiszczak, minister
spraw wewnętrznych, mianował Perka podpułkownikiem SB. Nagrodził go w ten
sposób za takie akcje, jak rozbicie procesji z okazji Bożego Ciała w Dąbrowie
Górniczej (1982 r.) czy porwanie i pobicie kilku działaczy "Solidarności".
Tajemniczy charakter miały też kontakty Departamentu IV MSW z V Zarządem KGB.
Porozumienie o współpracy podpisano jeszcze w listopadzie 1975 r. W latach 1982-
1983 gen. Zenon Płatek już jako szef "czwórki" co najmniej dwukrotnie
podróżował do ZSRR, by wymienić informacje. W kwietniu 1984 r., pół roku przed
porwaniem i zabójstwem ks. Jerzego Popiełuszki, w naradzie
poświęconej "dywersyjnej działalności Watykanu", która odbyła się w Moskwie,
uczestniczył płk Adam Pietruszka.

Komórka Piotrowskiego
Kapitan Grzegorz Piotrowski, który podlegał Pietruszce, został w 1982 r. szefem
Wydziału VI, jak formalnie nazwano w MSW komórkę D. Piotrowski zaangażował się
w podrzucenie do krakowskiego mieszkania ks. Andrzeja Bardeckiego
spreparowanego pamiętnika Marii Kinaszewskiej, dawnej znajomej papieża Jana
Pawła II. Akcja nie powiodła się, gdyż Piotrowski po pijanemu rozbił poloneza
należącego do Departamentu IV. Udała się mu natomiast inna operacja -
podrzucenia kompromitujących materiałów do mieszkania ks. Jerzego Popiełuszki
przy ul. Chłodnej w Warszawie.
Większość akcji grupy D prawdopodobnie pozostanie tajemnicą znaną jedynie
kilkudziesięciu esbekom , którzy mają wiele do ukrycia. Jest prawie pewne, że
również polityczne morderstwa.

Antoni Dudek




Temat: Maybach o. Rydzyka !!!
luksus na najwyższym poziomie, najbardziej wyrafinowana technika i szeroki
pakiet gwarancyjny,
· jedyna w swoim rodzaju koncepcja doradztwa i serwisu,
· nowo utworzone centrum Centrum Maybacha - Center of Exellence w
Sindelfingen,
· przypomnienie o genialnych konstruktorach Wilhelmie i Karlu Maybach
Stuttgart - dzięki wprowadzeniu dwóch wspaniałych limuzyn po 60 latach wraca do
życia jedna z najwytworniejszych marek samochodowych świata: Maybach. Ta bogata
w tradycję marka, będąca już w latach dwudziestych i trzydziestych poprzedniego
wieku synonimem wyszukanej jakości, ekskluzywnego stylu i wyjątkowej techniki,
jest nową luksusową marką DaimlerChrysler.

"Tak jak bywało kiedyś, tak i teraz Maybach będzie symbolem wyjątkowej i
wyszukanej elegancji w świecie samochodowym" - wyjaśnia profesor Jürgen
Hubbert, członek zarządu DaimlerChrysler AG odpowiedzialny za segment
samochodów osobowych Mercedes-Benz, Maybach i smart. "Tak legendarna, luksusowa
marka, to dla nas ogromne zobowiązania. Dzięki wspaniałym, przyszłościowym
innowacjom Mercedesa nowe limuzyny Maybach będą znów wyznaczały standardy i tym
samym będą godne nazwy Maybach."
Maybach 57 i Maybach 62 - oznaczenie typów samochodów informuje o okazałych
rozmiarach tych wyjątkowych limuzyn, oferujących dzięki długości karoserii 5,73
oraz 6,17 metrów ogromną przestrzeń i najwyższy komfort.

"Tak jak bywało kiedyś, tak i teraz Maybach będzie symbolem wyjątkowej i
wyszukanej elegancji w świecie samochodowym" - wyjaśnia profesor Jürgen
Hubbert, członek zarządu DaimlerChrysler AG odpowiedzialny za segment
samochodów osobowych Mercedes-Benz, Maybach i smart. "Tak legendarna, luksusowa
marka, to dla nas ogromne zobowiązania. Dzięki wspaniałym, przyszłościowym
innowacjom Mercedesa nowe limuzyny Maybach będą znów wyznaczały standardy i tym
samym będą godne nazwy Maybach."

Zarówno design, wyposażenie jak i technika limuzyn Maybach spełniają najwyższe
wymagania. Wnętrze może być dowolnie wykonane z materiałów najwyższej jakości -
ze szczególnie miękkiej skóry, delikatnych dywanów, szlachetnych gatunków
drewna. Najnowocześniejsze systemy komunikacyjne, takie jak TV, DVD, CD,
telefon i system dźwiękowy Dolby Surround należą do wyposażenia standardowego
obu modeli i są umieszczone przy każdym fotelu. Maybach 62 jest ponadto
wyposażony w specjalnie opracowane pojedyncze fotele (które umożliwiają
położenie się do wygodnej pozycji) z wysuwaną poduszką na nogi i stopy.
Schładzana skrytka i rozsuwany dach mogą zostać zamówione bez dodatkowych
opłat.

Obydwa modele obejmuje szeroka gwarancja. DaimlerChrysler przejmuje, na
ustalony z klientem czas, wszelkie koszty usług i konserwacji limuzyn.
Bezpłatny transport samochodów Maybach do centrum serwisowego to w wielu
krajach również oferta serwisowa tej luksusowej marki.
Wszystko, czego pasażerowie w trakcie podróży potrzebują - rozrywki, możliwości
kontaktowania się ze światem i odpowiedniego zaopatrzenia - model Maybacha 62
posiada w seryjnym wyposażeniu: od odtwarzacza płyt DVD do odbiornika
telewizyjnego, od lodówki do bezprzewodowego telefonu z dwoma słuchawkami.
Zarazem to bogate wyposażenie seryjne pozostawia wiele przestrzeni dla
indywidualnych rozwiązań.
· Obszerny asortyment wyposażenia seryjnego oraz wyposażenia na życzenie
otwiera klientom Maybacha ponad dwa miliony rozmaitych możliwości
zaprojektowania i wyposażenia ich limuzyn według osobistego gustu. Dodatkowe
wyposażenie, które zostało zaprojektowane specjalnie dla Maybacha - od
wykonanych na miarę walizek, do kieliszków do szampana ze sterlingowego srebra,
od humidorów do przechowywania cygar w odpowiedniej wilgotności do torby
golfowej, od wycieraczek z delikatnego weluru do puszystych koców.

· Do projektowania wnętrza klienci Maybacha mają wybór spośród sześciu
kolorów wysokiej klasy skóry nappa i trzech gatunków szlachetnego drewna.

· Asortyment siedemnastu odcieni lakieru nadwozia, które pozwalają się
harmonijnie, dwubarwnie zestawiać, stanowi dalszą charakterystyczną cechę
eleganckich nadwozi Maybacha.

· Do technicznego wyposażenia limuzyny należą - przejęte z Mercedesa -
takie nowości jak m. in.: układ kontrolujący odstęp od poprzedzającego pojazdu -
tempomat DISTRONIC, system dostępu i zamykania pojazdu KEYLESS-GO, jedyny w
swoim rodzaju dach panoramiczny ze szkła typu "elektrotransparent" albo aktywny
układ wentylacji foteli.
Produkcja Maybacha w nowoczesnej manufakturze w minimalnej ilości sztuk -
przeciętnie pięć samochodów dziennie - umożliwia realizację dalszych
wyszukanych życzeń klientów i tym samym czyni z każdego luksusowego wozu tej
marki bezcenny indywidualny egzemplarz.




Strona 3 z 3 • Znaleziono 185 rezultatów • 1, 2, 3